Bogdan Szczygieł

Dr Bogdan Stanisław Szczygieł – ur. 12 czerwca 1928 w Olkuszu, zmarł nagle 1 grudnia 1986 roku – doktor nauk medycznych, pisarz, podróżnik, działacz społeczny, aktywny działacz Koła PTTK w Olkuszu.
W latach 1964–1965 przebywał w Algierii jako szef ekipy medycznej Międzynarodowej Służby Cywilnej (Service Civil International). Od 1966 do 1977 roku przebywał w Niamey (Niger), gdzie pracował jako kierownik oddziału radiologicznego, doradca prezydenta republiki ds. służby zdrowia i wykładowca na wydziale lekarskim tamtejszego uniwersytetu. Na przełomie 1979/80 odbył podróż do Beninu, kierując wyprawą dokumentalną Ministerstwa Kultury i Sztuki. W 1980 pełnił funkcję szefa jednej z ekip PCK w Kampuczy.
Był zafascynowany sztuką afrykańską, a efektem jego zbiorów kolekcjonerskich jest muzeum utworzone przez niego w rodzinnym Olkuszu. Muzeum Afrykanistyczne im. Bogdana Szczygła, należy do najciekawszych tego typu placówek w kraju.
Bożena Szczygieł i jej mąż Bogdan przywieźli do Olkusza niesamowitą kolekcję pamiątek z Afryki. Stały się one zaczątkiem Muzeum Afrykanistycznego. Część afrykańskiej kolekcji nadal znajduje się w domu państwa Szczygłów.

Dom pani Bożeny Szczygieł – Gruszyńskiej łatwo rozpoznać z ulicy. Drzwi wejściowe zdobią afrykańskie rzeźby. Nie da się nie trafić. Od wejścia witają gości niesamowite pamiątki, które pokonały ponad 7 tysięcy kilometrów, żeby trafić do Olkusza: przerażające maski, maczugi wodzów, afrykański bęben tam-tam, siodło na wielbłąda, czy rozpostarte na ścianach skóry z ogromnych, kilkumetrowych węży. – Afrykańczyk, żeby zdobyć taką skórę kładł się i pozwalał wpełznąć wężowi na siebie aż do pasa. Wtedy szybkim ruchem przecinał go na pół – opowiada pani Bożena. Już podczas wykańczania mieszkania pani Bożeny wkomponowano w nie tradycyjne, ręcznie zdobione afrykańskie rzeźby, które wykonywane były na zamówienie. Nie ma kąta, z którego nie byłoby widać Afryki. I mnóstwo zdjęć, m.in. męża pani Bożeny – Bogdana. – Dzięki temu czuję trochę, jakbym z nim była – mówi.

Bożena Szczygieł swoją życiową podróż zaczęła w Gdyni, gdzie się urodziła.
Tam zaskoczyła ją wojna. Jej ojciec został aresztowany we wrześniu. Miesiąc później został rozstrzelany w Piaśnicy pod Wejherowem. Tułały się z mamą prawie całą wojnę.
W międzyczasie dowiedziały się, że ciotka z Białegostoku trafiła do Olkusza, gdzie miała się leczyć, bo było tam dobre powietrze. Przyjechały więc do niej pod koniec wojny i zamieszkały przy ul. Kazimierza Wielkiego. Pani Bożena miała wtedy 14 lat. Prawie od razu poznała Bogdana, był dwa lata starszy. Znali się tydzień. – 10 stycznia 1945 r. Bogdan powiedział, że muszę się z nim ożenić. Odpowiedziałam, że skoro muszę, to zgadzam się – uśmiecha się pani Bożena.

Wojna się skończyła i po pół roku mieszkania w Olkuszu, wraz z matką wróciła do Gdyni.
Z Bogdanem widywali się co kilka miesięcy. Kiedy skończył studia stomatologiczne, przeprowadził się nad morze. – To była naprawdę wielka miłość – przyznaje pani Bożena Szczygieł. Ona też skończyła stomatologię, ale jak podkreśla decyzja to był wpływ wojny, bo bardziej ciągnęło ją do pisarstwa. – Człowiek bał się, że znów może coś się wydarzyć. Chciałam mieć zawód, który w razie czego będzie przydatny. A ludzi zęby bolą nawet podczas wojny. Nad morzem nie zabawili długo, bo męża ciągnęło do Olkusza. Bożena nie lubiła co prawda małych miast, ale przyjechała.

W końcu w 1964 r. zdecydowali się wyjechać do Afryki do Nigru. Pan Bogdan zrobił, w międzyczasie, specjalizację lekarza radiologa. Takie zawody były tam poszukiwane. Dużo pracowali i mieli też wielu znajomych.
Ludzie byli tam biedni, ale dobrzy i życzliwi, nie złośliwi. Kochali sztukę, uwielbiali śpiewać, tańczyć. Nikt się nie spieszył. Nigdy nie zamykali swojego domu, nie musieli – ludzie byli biedni, ale uczciwi – opowiada Pani Bożena. – Mężczyźni mieli po cztery żony, a te kobiety nigdy się między sobą nie kłóciły. Pranie robili mężczyźni, ale dlatego że kobiety miały stada dzieci do wychowania. Jak zapraszał ich do siebie bogatszy Afrykańczyk, żona nie siadała z gośćmi przy stole. Najwyżej podawała jedzenie.

W Afryce minęło im 12 lat. Przez cały czas zbierali pamiątki. Handlarze sami do nich przychodzili, jak pojawiało się coś ciekawego. Także znajomi zawsze zdobyli dla państwa Szczygłów coś ciekawego. Kolekcja rosła. W wielkich skrzyniach stopniowo przewozili rzeczy do Polski. Bez pomocy prezydenta Nigru byłoby ciężko. To on sfinansował transport dużej części kolekcji. – Bogdan kochał Olkusz. Chciał, żeby coś ciekawego tu powstało. Zaraził tym swoich znajomych, którzy też zaczęli przywozić do Olkusza pamiątki z Afryki. Po 12 latach postanowili wrócić do Olkusza. I tak zabawili w Afryce dłużej niż myśleli. Chcieli, żeby córka Ewa osiedliła się w Polsce. Sami też tęsknili za krajem.

Efektem ich wypraw jest bogata kolekcja masek rytualnych, strojów, rzeźb, biżuterii i broni.

Publikacje

  • Tubib wśród nomadów, Iskry, 1966 (seria: „Naokoło świata”)
  • Maska z niama-niama, Iskry, 1969 (seria: „Naokoło świata”)
  • Rubikon czarnych dziewcząt, Iskry, 1980 (seria: „Naokoło świata”)
  • Nieprzespany sen Afryki, KAW, Kraków, 1982
  • Mnisi w szafranowych szatach, KAW, Kraków, 1984
  • Tajemnicze oblicza Afryki, KAW, Kraków, 1984
  • Plątanina afrykańskich dróg (wspólnie z Grzegorzem Łubczykiem), KAW, Kraków, 1984
  • Z całego świata tamta strona, KAW, Kraków, 1984
  • Maski, bogowie, firmament, KAW, Kraków, 1985
  • Reportaże afrykańskie, KAW, Kraków, 1986